Hotel Kalifornia

 

 

Piło się tanie wino, jadło się byle co.
Kupowało się kwiaty dziewczynom i do parku się szło.
Czytało się Stachurę i oglądało Rejs.
Wyjeżdżało czasem sie w góry szukając mniej szarych miejsc.
Słuchało się ITR-u a czasem RWE.
W gazetach towarzysz Gierek nadawał sprawom bieg.
Kolejka do mieszkania na talon mały Fiat.
Zebrania,narady,zebrania a za kurtyna ŚWIAT.
Aż ktoś przywiózł Hotel Kalifornia
I jakbyś ujrzał świt a mrok ze wschodu znikł.
Kiedy słuchałeś Hotelu Kalifornia wchodziłeś w taki stan
Jak byś był z nimi tam.
Na Wajdę się chodziło, wystawało się po chleb.
Przeżywało się pierwszą miłość i dostawało w łeb.
W gazetach rząd i partia a w podziemiu KOR.
Jeden kolega wariat, drugi wysoko stad.
Nie możesz tego wiedzieć młodziku z radia FM.
kiedy za szybą studia siedzisz nadając utwór ten.
Dla Ciebie to tylko staroć, dla nas to święty Graal
Daj wybrzmieć tym gitarom i orłom wznieść się daj.
Nie przerywaj Hotelu Kalifornia niech gitarzysta tnie
Tak aż uniesie Cię do naszego Hotelu Kalifornia
Tam gdzie będziemy żyć, gdy już skończymy być.

Śpiewa:Krzysztof Piasecki
Powrót Następny